|
środa, 16 maja 2012
uwielbiam PIU! deser mascarpone z malinami w formie lodów- poezja na podniebieniu! a teraz pół piwa wiśniowego i we łbie kołowrotek! lżejsza o 250 zł ( tym razem), ale nie ma jak Grześ, blond na łbie i uczucie zadowolenia z fryzury! jak zawsze zresztą po wizycie u niego! płać, płacz i ciesz się ;) a o to ciężko, biorąc pod uwagę pms ;) teraz praca i "wypracowanie" za 2 lata...ech...
środa, 09 maja 2012
Kolejna znakomita gra Dorocińskiego i rewelacyjna Krzysztofa Stroińskiego! kto nie był- pójść musi! a ja nie lubię kina polskiego... warto!
wtorek, 08 maja 2012
"Niechaj nasz ogień wewnętrzny płonie jak najwyżej, ażeby do białości rozgrzały się i przetopiły zasady! Niechaj nasza wewnętrzna rzeczywistość będzie tak mocna, by naprawiła rzeczywistość zewnętrzną! i niechaj namiętności nas zżerają, obyśmy jednak mieli tym większy apetyt na życie i mogli je pożreć!" S. Dali. głupie i młodociane, że chciałoby się być jak ktoś, ale podziwiam i zazdroszczę Salvadorowi D. "Codziennie, od zawsze, wszystkie moje wysiłki zmierzają do jednego: aby udało mi się być Dalim". a ja nawet przez pieprzony księżyc spać nie mogę! ja go lubię, lubię wlepiać swe ślepia w niego wysyłając marzenia, ale bez przesady! ja wstaję o 6.30! ;)
czwartek, 03 maja 2012
tęsknota za deską i stokami w zimie, które teraz wyglądają:
to wszystko nagrodziła wczorajsza 15km wycieczka po górach w upalnym słońcu, ale i 6,5 km trasa brodzenia w śniegu pod górkę (by nudno nie było i by wrócić inną trasą). oczywiście miała być krótka przechadzka w założeniu, potem basen, bule i sauna. rewelacyjna pogoda, rewelacyjne widoki, tylko ten śnieg przez całą trasę powrotną, to jednak zaskoczenie ;) zawsze chciałam zobaczyć, jak się w zimie łazi po szlakach ;) wróciłam ze zjaranymi ramionami i wymoczonymi haluksami:) dzisiaj powrót z towarzyszącym gradem i tęsknotą za górami...:) i panem Davidem -mega sympatycznym kelnerem! :) i już wiem, że nasze naleśniki to palacinky, a ich naleśniki, to nasze racuchy :) a pan David wie, że ja kocham naleśniki ;)))
wtorek, 01 maja 2012
majuje się w Spindlerowym. ciekawie wygląda to miejsce wiosną :) rozmowy z Przyjaciółmi. postanowienie, że po raz kolejny w idiotyzm nie wchodzę. lepiej teraz, niż żeby później było mi smutno...choć ciekawość i upór pcha...
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
jestem blacharą: jutro Czechy i góry. dzisiaj niech ktoś zabierze te wstrętne żabiska spod mojego balkonu!!!
niedziela, 29 kwietnia 2012
w piątek była wizyta u dentysty w Katowicach ( tym razem u lekarza Eli), wczoraj przyciskanie haluksów do ziemi krakowskiej i nogi zdeptane do krwi:
Kraków poznany od strony kilku knajp. i te naleśniki na Kazimierzu w Kolanku!!! obłędne! i herbata mrożona o smaku malinowym w Tajemniczym Ogrodzie. poznałam drugą część Kazimierza, tą bardziej turystyczną, acz jednak wolę okolice Alchemii:) Kraków- kolejne miasto, gdzie mi dobrze. __________ w środę biegałam. Podstawa to dobre Towarzystwo! nawet nie odczułam, że to 9,5 km :))) fajowo :) i teraz nie mogę się doczekać tego, czego nie lubiłam :)
środa, 25 kwietnia 2012
lecieć, nie lecieć...korci jak cholera, bo ani nie byłam w Brazylii, a chcę i nie wiem, kiedy znów czas będzie ku temu sprzyjał...lubię wariactwo, ale czy to mnie nie przerośnie?:) hmmm... ostatnio też podoba mi się moja kuchnia:) dziś na kolację wymyśliłam, że zrobię se ciasto z rabarbarem :) szybko, a dobre ;)
rabarbar pokroić na kawałki. 4 jajka ubić z niepełną szklanką cukru. dodać 2 szklanki mąki wymieszane z łyżeczką proszku do pieczenia. wymieszać. dodać 3/4 szklanki oleju. wymieszać, by się połączyło wszystko razem. dodać rabarbar i upiec :) smacznego!
przetarg w Wałbrzychu- jupi jupi ja je :)))) z doświadczenia niedawnego: niesamowitą moc ma bukiet wiosennych kwiatów na kobiety!!! są moje ;) łatwo mają faceci ;P szkoda, że takim znawcą w stosunku do nich nie jestem...
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
dzisiaj była u mnie Angelina Jolie ( Where was Brad???). pokazywała mi jak całować w szyję koniuszkiem języka...hmm...ostatnio na swym angielskim miałam czytankę z analizą snu jakiegoś jegomościa. ciekawe, co mój sen znaczy ;) czytam sobie artykuł o piersiach, a w tle: podobno nie koniecznie jednak o te piersi chodzi. jak napisał mi Znajomy: "kobieta nie jest dodatkiem swoich piersi". drążąc temat oczywiście dotarliśmy do oczu. "spojrzenie, które mówi:" nie jesteś mi obojętny- cieszę się, że jestem tutaj i teraz". idę czekać na sny! ciekawe, kto teraz przyjdzie ;)
niedziela, 22 kwietnia 2012
uwielbiam siedzieć na balkonie i pić kawę z Dali'm. gadamy, śmiejemy się, On mi o Gali, ja mu o swoich tęsknotach, plotkujemy tym razem o wielu ukrytych twarzach. dzisiaj mi trochę smutno. Geniusz Jego mnie onieśmiela. jak zresztą i tych Codziennych, acz niezwykłych i mijanych co dzień. a nad nami stado demonów,znów ciągają mnie za włosy. świeżość przykrywają brudem. trudne bywają te boje. jak przechytrzyć i jak dorównać...
czwartek, 19 kwietnia 2012
Dzisiejszy obiad: wszystko, co miałam pod ręką: - szparagi ( niestety ze słoika) pokroiłam i na gorącą patelnię - paluszki krabowe pokrojone w paski ok 7 mm i na patelnię - pesto, ale nie dużo ( by poprzednie składniki miały na czym się podsmażyć) - bazylia! duuużo bazyli podziabanej drobno - chlust ( taki większy) bianco - trochę pokrojonej cienko kapusty pekińskiej - 1/4 serka mascarpone - 4 cm końcówkę czerwonej papryczki i 4 cm końcówkę małej papryczki zielonej - chlust bianko ponownie, bo tamto już wyparowało;) i powstało: ( sos na patelni)
( na talerzu)
smacznego :)
środa, 18 kwietnia 2012
PIT tradycyjnie złożony, czyli nie żadna tam wersja elektroniczna ;) przy okazji odkrycie- Miejska Biblioteka Publiczna. jestem członkiem - jakkolwiek głupio to brzmi ;) polecam bardzo: czy na prawdę nie warto wracać czy też tęsknić?
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
radosne wiadomości: - pierścionek zaręczynowy na łapce Eli - ślub Klaudii w Chorwacji - Brzdąc w brzuchu Pauli tyle z nowości. po staremu: - dobrze mi :)
wtorek, 10 kwietnia 2012
|